Zimą grzeje, latem chłodzi - siknąć nigdy nie zaszkodzi! To świńska mądrość ludowa, według której zwykle postępują.
W nocy Pontus zrobił numer. Ledwie zgasiłam światło, już słyszę ciche gadanie, które przemieszcza się w przestrzeni. To Pontus przemieścił się pod kanapą i poszedł sprawdzić, co robi Zając Świr w swojej zagrodzie. Wlazł na najniższą półkę pustego regału, obok którego stoi klatka Szaraka i położył się tam, budząc niepokój a nawet turkotanie koleżki.
W środku nocy obudzili mnie gryzieniem prętów...
Rano znalazłam kilka pontusich bobów na środku pomieszczenia mieszkalnego, ale, że jest 33C, to nawet mi się nie chciało zamiatać. Zrobiłam tylko porządki u Szaraka i zamoczyłam ręczniki leżące na klatkach.
Wiatrak chodzi bez przerwy.
No dobrze, Pontusik, już oddaję klawiaturę!
To JA! PONTUS BIAŁY!
Ale rano był ruch! Jeszcze nie zdążyłem pokrzyczeć o śniadanie, kiedy zadzwonił telefon, MOJA porozmawiała i widać się zdenerwowała, bo zamiast do lodówki, poszła do łazienki i chlupała długo wodą, już myślałem, że wykąpie Świra! Ale nie, dała nam śniadanie, coś mamrocząc, że: "Jedna łyżka suchego na świńską twarz dziennie. Dzisiaj macie hotdogi".
Hotdogi nazywają się naprawdę Cavia Complete i są smaczne.
Potem przyszedł ten gościu, MOJA nazywa go Paweł, który mówi do mnie Zbyszek.
Kiedy był u nas, to telefon dzwonił i dzwonił, DRUGA dzwoniła i jakieś inne osoby, i Paweł dzwonił i do niego dzwonili, nie lubię tego, telefony są okropne.
Potem się uspokoiło, Paweł sobie poszedł, MOJA też poszła, a jak wróciła, to przyniosła buraki!!! Się pojadło.
A teraz spać, bo gorąco.
Wieczorem znowu podenerwuję Świra! Niech sobie nie myśli!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz