Ale jesteśmy już z powrotem w domu i jest znowu chłodniej.
Bardzo miło było siedzieć na tym, o się je i wybierać sobie listki. Jeszcze lepiej siedzieć w domku, spać i czasem wyjść pojeść trochę. To jest odpowiednie dla świni życie!
Na chwilę wpuścili mi Zająca - jak zwykle zaczął się rzucać, więc go wzięli za płot i był spokój.
Teraz przynieśli takie coś duże szklane, w którym szeleści i MOJA chodzi i mówi:
-Dziewczęta! Marcheweczka!
Albo:
- Myszy, myszy, myszy! Gerbilki - debilki!
Podsłuchałem, że to myszoskoczki. Podobne do tego koleżki, co się chciał u nas zameldować, kiedy byliśmy na wsi. Ale tam Starsza pani i MOJA narobiły wrzasku, że "Szczur! Szczur!" Jakby było o co. Pachniał śmietnikiem, to prawda, ale Zając by sobie z nim poradził, spokojna głowa!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz